Czy napisałam książkę o sobie?

Zośka – młoda dziennikarka, która na skutek niespodziewanych okoliczności przeprowadza się do Pszczółczyna. W niewielkim miasteczku znajduje pracę w dość nietypowej redakcji, poznaje przyjaciół – ratownika medycznego oraz kleryka i… dowiaduje się o nieuleczalnej chorobie.

To fragment opisu, który znajdziecie na okładce „Pachniesz imbirem”. Znajdziecie też na niej mojego przyjaciela – ratownika medycznego i opierającego się o drugą stronę ściany kleryka. A przecież ja pracuję w redakcji katolickiej. Czy zatem napisałam książkę o sobie i o moich znajomych?

Ile Karoliny jest w Zośce?

Wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie jest trudna. Nie napisałam książki o sobie, nie napisałam też książki o swoich znajomych. Mimo to główna bohaterka ma wiele moich cech, skończyła też ten sam wydział co ja (o czym wspominam tutaj nie bez powodu, ale nie mogę jeszcze zdradzić nic więcej) i jestem przekonana, że osoby, które mnie dobrze znają, łatwo znajdą w jej życiu sytuacje, które przydarzyły się również mi. I tak, w Zośce jest bardzo dużo Karoliny. Ale Zośka to nie ja. Jej uczucia nie zawsze są moimi uczuciami, a w niektórych momentach zareagowałabym zupełnie inaczej niż ona. Zdecydowanie brakuje mi chociażby jej ciętych ripost. Ona zawsze wie, co odpowiedzieć. A ja mogłabym śmiało napisać też książkę pt. „Cięte riposty, które przyszyły mi do głowy tydzień po fakcie”. Poza tym wśród przyjaciół nie mam kleryka, a ratownik medyczny z okładki w prawdziwym życiu różni się od tego z książki.

Mam historię i wyobraźnię

Takich przykładów jak te powyższe mogłabym wymieniać jeszcze wiele. Jednak pisząc powieść obyczajową trudno zupełnie uniknąć jakiegokolwiek upodobnienia głównej bohaterki lub bohatera do autora. W mojej pierwszej książce Ada wyglądała niemal tak samo jak ja i miała też wiele moich cech. Podobnie jest w przypadku Zośki, która chociażby nie bez powodu jest dziennikarką. Ma taki, a nie inny zawód, bo właśnie na nim się znam. Ale oprócz mojej historii mam też wyobraźnię. I to bardzo bujną wyobraźnię! Dlatego też nie trudno było mi do niektórych prawdziwych sytuacji dodać kilka fikcyjnych elementów. Będę więc wdzięczna, jeśli nie będziecie mnie oceniać przez pryzmat zachowania Zośki, a moich znajomych nie upodabniać do innych bohaterów. ; )

 

PS Książkę możecie cały czas zamówić TUTAJ i będzie wysyłana już w nadchodzącym tygodniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.